akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Zdzisław Prus - wiersze

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Spis treści
Zdzisław Prus - wiersze
Zbieracz złomu pamięta o siostrze
Mocno starsza pani irytuje się na fryzjerkę
Ubojowiec dementuje plotki
Ojciec nie może darować synowi
Wszystkie strony

Sprzątającej w kościele zebrało się na szczerość

 

gdybym się urodziła chłopakiem

poszłabym na księdza

na pewno

jak amen w pacierzu

każdej niedzieli

gdy tylko z babcią wróciłam

z kościoła

zamykałam się w

swoim pokoju

i odprawiałam mszę

dla lalek

mama przestrzegała

że to grzech

tak pajacować

ze świętych rzeczy szopki

sobie robić

z czasem wyrosłam z tego

ale nie do końca

bywa że kiedy

wyszoruję posadzkę

ławki powycieram

powiędłe kwiaty wybiorę

sprzed bocznych ołtarzy

a świętemu Antoniemu

co lubię najbardziej

kamienne czoło

mokrą szmatką przetrę

i kiedy w całym kościele

nie ma duszy żywej

to wtedy - - bywa

że odstawię kubeł

by sobie przysiąść

choć na małą chwilkę

w konfesjonale

tym najładniejszym

gdzie spowiada proboszcz

i myślę wtedy

fartuchem przysłaniając oczy

o babci o mamie o lalkach

i o tym

że to moje życie

jednak nie najgorzej mi się

ułożyło 



 

Zobacz też

Losowo

Ilona Słojewska - Kod liczby dwanaście

Każdy, kto ma już za sobą lekturę „Kodu Leonarda da Vinci” Dana Browna, a także przynajmniej kilku książek jemu podobnych, z ich wszystkimi pułapkami, zagadkami i zaszyfrowanymi treściami, nie będzie miał problemu z „rozkodowaniem” ostatniego zbioru opowiadań „Coś się kończy, coś się zaczyna...” Stefana Pastuszewskiego.

Autor przetranskrybował w niej sporo symboli i dał czytelnikowi czas na to, by do nich dotarł i odczytał przesłanie cyklu swoich opowieści. Ale nie pozostawia go bez broni. Wręcza mu spory pęk kluczy-słów i wpuszcza na strony książki. W postaci Ogrodnika z opowiadania „W Ogrodzie Miłości”, „który pojął wszystkie mądrości tego świata”, odczytujemy samego Boga. Z kolei w utworze „Bóg tak musiał” narratorem jest też Stwórca. Te dwa znamienne symbole prowadzą prosto do Biblii. A zatem pierwszy krok mamy już za sobą.

Kolejnym znakiem szyfru książki są cytaty. Opatrzone nawet liczbą wskazującą na miejsce, z którego pochodzą. A dotrzeć do nich może każdy, kto chciałby się zastanowić nad ich głębią, bo można je znaleźć też tylko w Księdze Ksiąg. Ale mając już dwa najważniejsze klucze: Boga i cytaty z Biblii, wystarczy już tylko sięgnąć ręką na półkę w bibliotece i zdjąć ją z niej. To właśnie do niej zamierzał zaprowadzić nas autor i chyba byłby z nas zadowolony. Ale trzeba szukać dalej, bo to jeszcze za mało, by odczytać kod opowiadań. Poszukiwanie trwa nadal i nie można w nim pominąć spisu treści. Decyzja okazuje się trafna. Liczymy opowiadania. Jest ich dwanaście...

Zastanawiające, jak często ta liczba od pewnego czasu pojawia się w twórczości Stefana Pastuszewskiego. W roku 2001 napisał „Dwanaście miłosnych miesięcy”, a dwa lata później „Dwanaście pań i panów w lusterkach”. Ale tym razem ukrywa ją w spisie treści. Jakie wobec tego ma znaczenie ta liczba? Mistyczne, religijne? Kto wie...

Więcej …

Z archiwum

Aleksander Błok - wiersze

Florencja

(1)

Florencjo, zgiń! Niech dno wieczności

Pochłonie, jak Judasza cię.

Zapomnę ciebie w czas miłości,

W czas śmierci też nie wzruszysz mnie!

Bella! Zastanów się nad sobą!

Urodą już nie olśnisz nas,

Bo zmarszczką zgnilizny grobową

Zeszpecił twoje lica czas.

W starych uliczkach auta wyją,

A mury pięknych domów, wież

Wszecheuropejskie pyły kryją,

Sprzedawać sama siebie chcesz!

Rowerów płyną tam potoki,

Gdzie święty mnich spalony był,

Gdzie Leonardo patrzył w mroki

I gdzie Beato sen swój śnił!

Medyceuszy trwożysz świetnych,

Zdeptałaś lilii dumny kwiat,

Ale na targowiskach szpetnych

Nie wskrzesisz siebie z dawnych lat!

Msze senne sklejają powieki,

W katedrze trupi zapach róż;

Czas by w oczyszczające wieki

Ten duszny ciężar zrzucić już!

maj - czerwiec, październik 1909

z rosyjskiego przełożył

Andrzej Lewandowski

Więcej …

Z archiwum

Arkadiusz Frania - Unia i schizma albo poetyckie dry wine

Kiedy przywołujemy termin „poezji kapłańskiej”, podświadomie zaczynamy mówić o tzw. literaturze branżowej, która demonizuje znaczenie „wyróżnika zawodowego” autora, skupia naszą czytelniczą uwagę na tropieniu cech identyfikujących (np. motywy, styl) określony model lirycznej czułości, a co za tym idzie zaprawia odbiór tendencyjnością.

Anna Legeżyńska i Piotr Śliwiński w książce Poezja polska po 1968 roku skodyfikowali poezję księży, przypisując jej zadania chrystianizacyjne w skalach makro (relacja: ja do świata) i mikro (relacja: ja do ja): „Dla Jana Twardowskiego, poety bijącego rekordy popularności, Janusza S. Pasierba, cenionego również przez odbiorców mających bardziej wyśrubowane wymagania estetyczne, Wiesława Niewęgłowskiego, Jana Sochonia, Wacława Oszajcy i innych, poezja – tak jak kiedyś dla Anny Kamieńskiej (zm. 1986) – stanowi sposób medytacyjnej refleksji nad podstawowym faktem ludzkiego życia, jakim jest istnienie Boga. Ich wiersze wypełniają kwestie moralne i teologiczne, ujmowane bądź to według wzorów franciszkańskich (Twardowski), bądź to z uwzględnieniem filozoficznych i egzystencjalnych niepokojów chrześcijaństwa” (Anna Legeżyńska, Piotr Śliwiński, Poezja polska po 1968 roku, Warszawa 2000, s. 162).

Jakkolwiek trudno się w zasadzie nie zgodzić z przywołaną polonistyczną koncepcją opisu „współczesnej liryki polskiej w koloratce”, należy jednak zastrzec, iż to nie cała prawda o niej, rozumiem wszak dążenie do systematyzacji (a ta jest zawsze uproszczeniem) zjawisk literackich.

Więcej …

Z archiwum

Marietta Gabryszewska - Satyra

Mlaskanica

królu siedzisz na tronie z podnóżkiem

podniesioną głową

nie drgniesz nie ruszysz ani nogą

więc ja mu na to MLASK

ty potrząśniesz gazetą

a ja MLASK

to ty znowu swoje chrap

i drap po głowie

a ja tobie MLASK MLASK

to ty klaśniesz w dłonie

trzask trzask

jeszcze mi tu palcami będzie pstrykać

to ja mu na to MLASK w łeb pac i MLASK

aż spiął się król na tronie

warknął raz

a ja mu przygrywam wtedy tak

MLASK MLASK MLASK

i w łeb drugi raz

ożywiał się król na dobre

krzyknął Mlaskanica o mnie

zgasło na twarzy

oblicze majestatu łagodne

chlasnął gazetą o ziemię

nareszcie wstał z tronu

pojeździł trochę

odkurzaczem po domu

akant.org: