akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Zdzisław Prus - wiersze

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Spis treści
Zdzisław Prus - wiersze
Zbieracz złomu pamięta o siostrze
Mocno starsza pani irytuje się na fryzjerkę
Ubojowiec dementuje plotki
Ojciec nie może darować synowi
Wszystkie strony

Sprzątającej w kościele zebrało się na szczerość

 

gdybym się urodziła chłopakiem

poszłabym na księdza

na pewno

jak amen w pacierzu

każdej niedzieli

gdy tylko z babcią wróciłam

z kościoła

zamykałam się w

swoim pokoju

i odprawiałam mszę

dla lalek

mama przestrzegała

że to grzech

tak pajacować

ze świętych rzeczy szopki

sobie robić

z czasem wyrosłam z tego

ale nie do końca

bywa że kiedy

wyszoruję posadzkę

ławki powycieram

powiędłe kwiaty wybiorę

sprzed bocznych ołtarzy

a świętemu Antoniemu

co lubię najbardziej

kamienne czoło

mokrą szmatką przetrę

i kiedy w całym kościele

nie ma duszy żywej

to wtedy - - bywa

że odstawię kubeł

by sobie przysiąść

choć na małą chwilkę

w konfesjonale

tym najładniejszym

gdzie spowiada proboszcz

i myślę wtedy

fartuchem przysłaniając oczy

o babci o mamie o lalkach

i o tym

że to moje życie

jednak nie najgorzej mi się

ułożyło 



 

Zobacz też

Losowo

Ludwik Filip-Czech - "Ostatki"

Znalazłem u siebie jeszcze dwie książki wydane w ubiegłym roku, o których postanowiłem teraz kilka słów skreślić. nie za wiele. Jak wiadomo pisanie wierszy to zajęcie wstydliwe, przypominające ściąganie majtek w miejscach publicznych. RAFAŁ PODRAZA podziela tę opinię, czego dowodem jest jego zbiór "Moja intymność". Na okładce czytamy: "mimo że na koncie ma kilka poważnych nagród literackich, to pisanie traktuję jak przygodę". On sam dodaje od siebie: "Pomyślałem, że nie dane mi będzie zostać drugim Tuwimem, Słonimskim, Hemarem czy Kondratowiczem". Po przeczytaniu niniejszego zbioru wyrażam przekonanie, że brak literackich ambicji autora książka rzetelnie uzasadnia. Rzecz jednak nie w tym, żeby podążać za cieniami mistrzów, lecz, by na papierze, zaznaczyć własny. To pod pewnym względem poecie się udało. Koneserzy będą strzygli uszami zarzucając tej poezji płytkość i estetyczne barbarzyństwo. Trudno się będzie z nimi nie zgodzić. Bo rzeczywiście - walorów literackich ta poezja raczej nie posiada. Daje jednak pewne pojęcie o współczesnym świecie, akcentuje pewną wrażliwość, konfrontuje stare wartości z nowym porządkiem:

Więcej …

Z archiwum

Henry David Thoreau - "Walden lub życie w lesie"

Wkroczyłem w lasy ponieważ pragnąłem żyć świadom, by zebrać tylko śmietankę esencji życia i jeśli nie mógłbym się nauczyć nauki wybranej nie odkryć na końcu, że nie żyłem prawdziwie. Nie życzę sobie żyć, czym nie jest życie, życie na to zbyt drogie; także nie życzę sobie zupełnej rezygnacji, jeśli cichość była zbędna, pragnę żyć głębią i wyssać wszystkie soki żywota, by żyć na tyle silnym jak silni byli spartanie jak i rozgromić co życiem nie było, by tnąc szerokim uderzeniem i zakończyć golenie, by ujeździć życie aż do ślepego zaułku, zredukować do niskiego pułapu i jeśli ma to znaczenie, czemu by nie wziąć w tym następnego ogromu prawdziwego znaczenia i publicznego znaczeniem dla świata; lub jeśli by to było formą wysublimowaną, poznać z doświadczenia i móc dać prawdziwe świadectwo tego w mojej następnej wyprawie.

 

Henry David Thoreau (1817 - 1862)

Z angielskiego przełożył

Tomasz Owczarzak

Z archiwum

Jerzy Suchanek - "PISK SILIKONU W JEJ PIERSIACH"
Sen, że jedzie się wciąż nie tam, gdzie by się chciało... Któż go nie śnił? To powszechny sen epoki podróży wszystkich wszędzie. Epoki, która zaczęła się w 1841 roku, kiedy to pan Thomas Cook zorganizował pierwszą wycieczkę pociągiem. Ten sen jest koszmarem, którego intensywność zależy jednak bardziej od samego śniącego, niż od np. fatalnego stanu organizacyjno-technicznego polskiego kolejnictwa.

Podróże nocą są snami, sny są nocnymi podróżami. Książką „Pędzące noce w wagonach. Opowiadania” Ewa Klajman-Gomolińska zabiera nas w oniryczną rzeczywistość, której obraz zdaje się zmieniać z prędkością pędzącego pociągu. Miga, pulsuje, jak krajobraz za oknem ekspresu lub pospiesznego - wtedy, gdy taki pociąg jedzie, choć jak ostatnio zauważyłem, czas postojów naszych pociągów jest dłuższy niż czas ich jazdy. Już tytułowe opowiadanie wciąga nas  w nerwowy kalejdoskop, jakby fotografie w fotoplastikonie zmieniały się co ćwierć sekundy, jakby komputerowy pokaz slajdów polegał na migotliwym nakładaniu kolejnego zdjęcia na poprzednie. Wszystko jest zmienne, ikony rzeczywistości mieszają się z ikonami rzeczywistości wirtualnej, medialnej. Wszystko jest, lub może być w każdej chwili czym innym. „(...) Warszawa to Mount Everest (...)”, a gdy „(...) Chodzimy po warszawskiej Starówce (...) zmienia się w gdańską Starówkę i pachnie morzem. (...)”

Więcej …

Z archiwum

Jerzy Utkin - wiersze
Bóg to jest ta kobieta

 

Bóg to jest ta kobieta która tak nie w porę

przybiera postać kata z dymiącym toporem

 

kobieta która była pączkiem bladej róży

rozkwita w jednej chwili i krew w żyłach burzy

 

ukochana od zawsze i na wieki wieków

serce lekko uśpione rozbudza w człowieku

 

nadzieją na to czego dawniej w niej nie było

przeogromna jest do niej i do Boga miłość

 

moje słowa jak krople które drążą skałę

miłość bucha płomieniem z iskierki nieśmiałej

 

ubóstwiana do granic i poza granice

promień słońca wprost wpada w rozwarte źrenice

 

kompletne zaślepienie wiara fanatyka

wizja szczęścia się zjawia lecz po chwili znika

 

wabi głosem syreny poprzez toń przestrzeni

toć to Bóg mówi przez nią tylko co to zmieni

 

co zostało zerwane nie da się połączyć

taki pęd pod prąd czasu musi źle się skończyć

 

chociaż skoro Bóg daje szczęścia krótkie chwile

grzechem byłoby nie brać dobre chociaż tyle

Więcej …
akant.org: