akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Zdzisław Prus - wiersze

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Spis treści
Zdzisław Prus - wiersze
Zbieracz złomu pamięta o siostrze
Mocno starsza pani irytuje się na fryzjerkę
Ubojowiec dementuje plotki
Ojciec nie może darować synowi
Wszystkie strony

Sprzątającej w kościele zebrało się na szczerość

 

gdybym się urodziła chłopakiem

poszłabym na księdza

na pewno

jak amen w pacierzu

każdej niedzieli

gdy tylko z babcią wróciłam

z kościoła

zamykałam się w

swoim pokoju

i odprawiałam mszę

dla lalek

mama przestrzegała

że to grzech

tak pajacować

ze świętych rzeczy szopki

sobie robić

z czasem wyrosłam z tego

ale nie do końca

bywa że kiedy

wyszoruję posadzkę

ławki powycieram

powiędłe kwiaty wybiorę

sprzed bocznych ołtarzy

a świętemu Antoniemu

co lubię najbardziej

kamienne czoło

mokrą szmatką przetrę

i kiedy w całym kościele

nie ma duszy żywej

to wtedy - - bywa

że odstawię kubeł

by sobie przysiąść

choć na małą chwilkę

w konfesjonale

tym najładniejszym

gdzie spowiada proboszcz

i myślę wtedy

fartuchem przysłaniając oczy

o babci o mamie o lalkach

i o tym

że to moje życie

jednak nie najgorzej mi się

ułożyło 



 

Zobacz też

Losowo

Stefan Rusin - Bez wyrzutów sumienia

Pod koniec 2006 roku  Jacek T. Zieliński przysłał mi z Neustadt dwie swoje książki poetyckie: "Bigos, kawior i konkwista czyli nowy polski romantyzm" (wyd.2003) i Bal nosorożca" ( wyd.2005). Przed opuszczeniem kraju był członkiem Gdańskiej Grupy Poetyckiej, pisał teksty piosenek dla tutejszych zespołów rockowych. Wspólnie z grupą „Jeep" wydał singiel „Grzesznica". Po zadomowieniu się w Niemczech podjął pracę jako pielęgniarz. Czuje się kosmopolitą. Pierwsza jego książka uzyskała dobre notowania w polskiej prasie literackiej.
Bohater liryczny tego zbioru poetyckiego robi wrażenie szamana odkrywającego, żyjącą  na antypodach, duszę polskiego romantyzmu. Z trudem godzi w sobie polską wrażliwość na tradycje, wierzenia i posłannictwo z zachodnią, odmienną rzeczywistością. Zakłada maskę ironisty, cynika i judasza , usiłując zdobyć dla siebie niezbędną przestrzeń egzystencjalną. W jego życiu dominują kobiety, alkohol i nostalgia.
Jacek T. Zieliński wybrał Artura Rimbauda za patrona swojego poezjowania, którego, zdanie: "W końcu uznałem nieporządek mojego umysłu za uświęcony" wydaje mi się piekielnie ważne podczas czytania tomiku wierszy "Balet nosorożca". W Prologu poeta umieścił wiersz o czuwaniu, choć nadmiar tego uczucia doprowadza bohatera lirycznego do złości, bowiem w różnych okresach jego życia "dobre dusze" usiłują zawiadywać jego prywatnością, bądź mieć znaczący na nią wpływ.

Więcej …

Z archiwum

Rafał Klunder - BEZDOMNOŚĆ NA SPRZEDAŻ

Tomasza obudził jazgot śmieciarki opróżniającej plastikowe kubły, które poprzedniego wieczoru menedżer ustawił wzdłuż alejki, dokładnie naprzeciwko okien przyczepy. “A więc już poniedziałek” – pomyślał. – “Dzień wolny od pracy”. Dla niego jakby niedziela. Leżał chwilę, wsłuchując się w trzask i łomot za oknem, w głuche walenie o blachę pustych butelek, słoików, metalowych puszek po sardynkach i makrelach; kto zresztą wie, czym żywią się i poją ludzie na kempingu.

W ustach poczuł kwaśny smak whisky. Spuchniętym językiem potarł spieczone wargi. Po chwili uniósł powieki i rozejrzał się po przedziale sypialnym. Próbował odczytać wskazówki turystycznego budzika, który stał na telewizorze, lecz nie mógł, gdyż przez zasłonięte kotary w oknie przedostawała się tylko jedna wstążka światła, nieśmiało przeszywając półmrok. Przeciągnął się leniwie i w tej samej chwili ogarnął go ból wszystkich mięśni. Położył ręce pod głowę. Łokieć napotkał ciepło jakiegoś ciała. Wtedy dopiero oprzytomniał naprawdę. Zamarł na chwilę, po czym ułożył się na boku, oparł głowę na otwartej dłoni i jął przypatrywać się śpiącej nagiej dziewczynie. Była piękna jak z bajki, miała kruczoczarne włosy, których pukle okalały oliwkową, skrytą w cieniu twarz i drobne ramiona. Leżała na plecach przykryta po piersi rozpiętym śpiworem. Poczuł, że udem dotyka jego kolana. Drgnęła natura. Pamięć wypełniła się rozkoszą minionej nocy. Od dawna nie kochał się tak zapamiętale. Poczuł, jak znów wypełnia go ciepło i pożądanie, lecz w tej samej chwili do głowy uderzył strumień krwi. Strach. Przerażenie. Atak paniki. Nie mógł sobie przypomnieć, czy wczoraj założył prezerwatywę. Przeklął w myślach wszystkich świętych, nie założył! Skończony debil! Co za skończony debil!

Więcej …

Z archiwum

Jolanta Baziak - Czy religia światowa?

Bydgoskie wydawnictwo „Galeria Autorska” wydała niedawno arcyciekawą książkę WOJCIECHA M. ZALEWSKIEGO pt. „Religia w służbie Życia. Eseje humanistyczne”.

Autor studiował na KUL-u, w Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie i na Uniwersytecie Gregoriańskim tamże, gdzie się doktoryzował. Był kustoszem zbiorów słowiańskich w Kalifornii, a obecnie jest bibliografem studiów religioznawczych przy Uniwersytecie Stanford. Wydał również kilka tomów wierszy. Jego biografia wyjaśnia horyzont uniwersalistycznych zainteresowań.

Na całość najnowszej publikacji składają się trzy rozdziały. Rozdział pierwszy, wprowadzający, określa aspekty religii, jej funkcjonalność, definiuje pojęcie wieczności Życia. Rozdział drugi analizuje religie pierwotne, trzeci wtórne, do których zalicza się tu: taoizm, hinduizm, buddyzm, judaizm, chrześcijaństwo i islam. Bibliografia wskazuje na bogate najnowsze źródła amerykańskie; toteż mamy przy okazji przegląd tego, co publikuje się na rzeczony temat w Stanach Zjednoczonych. Żadna z wyżej wymienionych religii nie została omówiona marginalnie. Nie jest to jednak kompendium wiedzy z zakresu historii religii. Wojciecha Zalewskiego interesuje nader konkretny aspekt religijności człowieka i jego podłoże, którego dopatruje się w samej podstawie – życiu. Ono staje w centrum wszelkiej wartości i stanowi wartość absolutną. Dopiero Życie sankcjonuje istnienie Boga, tak dalekiego od instytucji i systemów. Religie, które nie znają Boga osobowego reflektują byt jako świętość życia i dzięki tej refleksji dokonuje się sakralizacja człowieka i świata. Potrzeba prokreacji i religijność życia seksualnego wynikają z współdziałania człowieka z Bogiem. Autor opowiada się za religijnym charakterem seksualności podobnie jak M. Eliade i B. Malinowski.

Więcej …

Z archiwum

Tomasz Owczarzak - Idzie człowiek

nocne ulice -

Alergicy na kurz Pana Wszechmogącego

Przystań człowieku

Choć na chwilę przystań

Kto nas karmił sumieniem?

Zdarło ze mnie koszulę

By otrzeć łzy każdej z sierot

By otrzeć łzy sobie-wszechmogącemu

W mieście stukot butów o chodnik

(stukot butów o serce)

(stukot serca o chodnik)

Przystań człowieku

Nie zrozum mnie źle

nocne ulice śpiewają o sobie źdźbło za źdźbłem

Przystań... panie Whitmanie

akant.org: